Śmiech tak donośny i przenikliwy, odbijał się echem od murów
zamku żeby wrócić i znów nękać uszy pozostałych zgromadzonych. Z jednego z
okien na wyższej partii wierzy, wyjrzała kobieta. Burza czarnych jak węgiel
włosów, wysunęła się nagle i równie nagle zniknęła.Na schodach znów było słychać kroki, kobieta nadal chichotała
będąc coraz bliżej towarzyszy.
-Moje piękne uszy tyle usłyszały w przeciągu tych kilku
minut. Daichi, oddaj konia Blackowi i przeproś go, Black, jak jeszcze raz zapuścisz
się w tamte terany, obiecuję że zrobię z ciebie mrożoną figurkę i postawie przy
oknie. A ty Jack…bądź facetem! Tak nieporadnego mężczyzny nie widziałam jeszcze
nigdy, a trzeba powiedzieć że widziałam ich sporo-powiedziała uśmiechając się
do niego sarkastycznie. Przyłożyła palec do znów nagiego, torsu chłopaka i
zatrzepotała rzęsami.-Może chcesz żebym nauczyła cię paru ciekawych rzeczy?
<Eee…trzech was tam jest, nie wiem który XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz