Powoli otworzyłem oczy. Pierwsze co ujrzałem to... ciemność! Umarłem? Możliwe...
Przetarłem lekko oczy. Przyłożyłem dłoń do czoła. Gorączka mi spadła, całe szczęście. Podniosłem się do siadu.
Już chciałem wstać i wyjść z pokoju. Chcę na dwór~! Tylko jest jeden problem. Coś leży przy moim łóżku. Pewnie bym to coś podeptał gdybym w porę nie zauważył, że to Daichi. Żul! Pewnie jest mu niewygodnie, ale żadna moc Boska nie da mi takiej siły bym był w stanie go podnieść. E tam, nie tak leży...
Ruszyłem do biblioteki (która znajdowała się na pierwszym piętrze). Pomieszczenie znajduje się za dużymi drzwiami na końcu korytarza, a sama biblioteka posiada dwa piętra (lol XD ). To pomieszczenie jest wiecznie zamknięte i tylko ja mam klucz, dzięki czemu nie muszę się martwić, że ten idiota (Daichi XD ) będzie mi się tu pałętał. W bibliotece znajdowały się przezroczyste drzwi prowadzące na balkon. Otworzyłem je i wyszedłem na dwór.
<Daichi? No idea ;-; >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz