Stałem wpatrzony w obraz pięknej kobiety którą znałem wieki temu. Jej złociste włosy spływały kaskadą na smukłe ramiona. Miała alabastrową skórę i oczy niczym dwa szmaragdy. Słowem, była piękna. Nie zauważyłem nawet, że Selene zaszła mnie od tyłu. Dopiero jej słowa wyrwały mnie z odrętwienia.
- Kto to?
Spojrzałem zdziwiony i westchnąłem wbrew sobie.
- Nie ważne. Nikt kogo mogłabyś znać.
Ruszyłem wolno korytarzem, ale stanąłem.
- Jak się tu dostałaś?
- Przez dziuplę.
Mruknąłem pod nosem przekleństwa.
- Selene, to zaklęcie długo się nie utrzyma. Niebawem przestanie działać. Pierwotnie prowadziło do waszej siedziby.
- Ale... jak mam wrócić?
Wzruszyłem ramionami.
- Dziwię się, że w ogóle chcesz. - zdjąłem medalion z szyi i podałem jej. Zabłysnął słabym światłem zachodzącego słońca. - To bezpośrednio teleportuje cię do mnie, ale nie nadużywaj go. - ostrzegłem. - Mam wiele tajemnic którymi nie lubię się dzielić.
Kiwnęła głową zakładając klejnot.
- No, a teraz chodź. Zrobiłem ci jajka.
<Selene? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz