Mag popatrzył to na nią, to na kwiatek. - Co to jest?
- Odtrutka - powiedziała machając mu nią przed nosem. Mężczyzna wyciągnął po nią ręką ale w tej samej chwili wróżka schowała ją za plecami. - Najpierw kostur.
W jego niebieskim oku pojawiła się iskierka gniewu, która dość szybko ustąpiła. Czerwone pozostawało spokojne.
- Czemu chcesz go dotknąć? To nic nadzwyczajnego. Kawałek ładnie obrobionego kija z nic niewartym kryształkiem w środku. Chińska tandeta, ostatnio jak odpadł przez dwa dni próbowałem go przykleić. - Oczywiście kłamał, ten kostur był jego największym skarbem nie tylko cennym materialnie ale i sentymentalnie. To była przecież jego kochana Lili.
- Skoro jest taki badziewny, tym bardziej powinieneś dać mi go dotknąć. Wolisz umrzeć?
Mag oparł się o drzewo z uśmieszkiem na twarzy. - Co widzisz?
- Dziwnego człowieka z białymi włosami i oczami o dwóch kolorach.
- Właśnie, człowieka. Żyję ale nie starzeję się chociaż jestem człowiekiem, myślisz że jakieś tam jagódki mnie powalą? - spytał z uśmiechem cwaniaka pewny tego co mówi. Ale zrobił się jakiś taki zielony na twarzy, odwrócił się szybko i rzygnął w krzaki. - Dobra, daj mi ten kwiatek - mruknął w środku się gotując. Jego duma została urażona(jest źle XD).
Floronka uśmiechnęła się triumfalnie. - Kostur i przeproś.
- Mam cię przeprosić? - wycedził przez zęby. Kostur pokrył się lodowymi igłami reagując na jego emocje. Wziął głęboki wdech a igły zmieniły się w wodę. - Nie dam ci go a jeżeli nie chcesz mieć biednego człowieka na sumie to dasz mi ten kwiatek - powiedział już całkiem spokojnie. Nie było śladu po tym przez moment niebezpiecznym człowieku.
<Floronka? XD>
- Odtrutka - powiedziała machając mu nią przed nosem. Mężczyzna wyciągnął po nią ręką ale w tej samej chwili wróżka schowała ją za plecami. - Najpierw kostur.
W jego niebieskim oku pojawiła się iskierka gniewu, która dość szybko ustąpiła. Czerwone pozostawało spokojne.
- Czemu chcesz go dotknąć? To nic nadzwyczajnego. Kawałek ładnie obrobionego kija z nic niewartym kryształkiem w środku. Chińska tandeta, ostatnio jak odpadł przez dwa dni próbowałem go przykleić. - Oczywiście kłamał, ten kostur był jego największym skarbem nie tylko cennym materialnie ale i sentymentalnie. To była przecież jego kochana Lili.
- Skoro jest taki badziewny, tym bardziej powinieneś dać mi go dotknąć. Wolisz umrzeć?
Mag oparł się o drzewo z uśmieszkiem na twarzy. - Co widzisz?
- Dziwnego człowieka z białymi włosami i oczami o dwóch kolorach.
- Właśnie, człowieka. Żyję ale nie starzeję się chociaż jestem człowiekiem, myślisz że jakieś tam jagódki mnie powalą? - spytał z uśmiechem cwaniaka pewny tego co mówi. Ale zrobił się jakiś taki zielony na twarzy, odwrócił się szybko i rzygnął w krzaki. - Dobra, daj mi ten kwiatek - mruknął w środku się gotując. Jego duma została urażona(jest źle XD).
Floronka uśmiechnęła się triumfalnie. - Kostur i przeproś.
- Mam cię przeprosić? - wycedził przez zęby. Kostur pokrył się lodowymi igłami reagując na jego emocje. Wziął głęboki wdech a igły zmieniły się w wodę. - Nie dam ci go a jeżeli nie chcesz mieć biednego człowieka na sumie to dasz mi ten kwiatek - powiedział już całkiem spokojnie. Nie było śladu po tym przez moment niebezpiecznym człowieku.
<Floronka? XD>
Kotek ona się zwie Florana ^^
OdpowiedzUsuń