Mężczyźni. Silni, szybcy i bezlitośni. Mordercy, zabójcy i gwałciciele. Właśnie tacy mnie gonili. Dlaczego mnie nękali? Cóż, zapewne byli oni pijani. Wszystko zaczęło się od momentu, kiedy przechodziłam obok baru (w przeciwnej organizacji) jeden z mężczyzn złapał mnie za spódniczkę, po czym przyciągnął do siebie i chciał mnie uwieść. Powiedzmy sobie szczerze - nie lubię takich gnid.
Zignorowałam go. Chciałam odejść, ale wciąż trzymał mnie za kawałek ubrania. W ogóle mi się to nie podobało. Nie mogłam się ruszyć. Nie wiedziałam co mężczyzna może mi zrobić. Bałam się go.
-Jestem Baron kotku. Czemu jesteś taka oschła? Może się zabawimy?
Pieprzony cymbał. Mimo, że byłam demonem nie oznaczała to, że jeden ruch i gość umiera.
Zawołał swoich "kolegów". Chwycili mnie za ręce i zaprowadzili w ciemną uliczkę. Puścili mnie.
-Chodź tu, nie skrzywdzę cię. Może być tylko całus? -proponował.
-I to podobno w Need Evil jest burdel... -wymamrotałam.
-O! Więc nie jesteś stąd? Wiesz... to jeszcze lepiej. Lubię łamać zasady. -przyparł mnie do murowanej ściany.
Chwyciłam więc za pistolet i strzeliłam go w brzuch. Gwałtownie się odsunął.
-Och... więc tak chcesz grać? Może być i tak... -jego rana momentalnie zniknęła.
-Demon...! -wyszeptałam.
-Tak kochanie, demon. Coś taka zdziwiona?
-Nie ruszać się, bo strzelę! -spanikowałam i przybrałam pozę atakującego.
-Zabawne. -zaśmiał się. -Chłopaki, wiecie co macie zrobić.
Jeden z nich rzucił sztyletem w moją dłoń, wytrysnęła krew. A broń? Cóż, pewnie gdzieś tam leżała...
Dodam jeszcze, że spotkanie ze znajomą dodała mi trochę "procentów", więc to oczywiste, że nie czułam się na siłach. Jednak mam głowę do picia i nie traciłam nigdy świadomości.
Mężczyźni, którzy stali za demonem podeszli bliżej mnie i zaczęli rzucać ostrzami. Dostałam kilka razy w ręce, nigdzie indziej. Wykonałam wysoki skok przez ścianę i pobiegłam w stronę Need Evil.
Oni nadal mnie gonili. Byłam przerażona.
-Pomocy... Jake, Hori, Vierra... ktokolwiek... błagam, pomocy! -powiedziałam cicho do siebie.
Miałam łzy w oczach.
Dlaczego właśnie mnie to spotkało!?
Usłyszałam strzały. Odwróciłam się za siebie i zauważyłam, jak zboczeniec celuje w moje nogi.
No i trafił...
Opadłam na ziemię. Bezsilna. Nie umiałam wstać, ani się ruszyć. Podeszli do mnie.
-Już koniec? Jak mi przykro... może w piekle zdziałasz coś więcej?
Położył broń na bok i zaczął ściągać moje ubrania. Szarpałam się, ale nic z tego. Po chwili zostałam tylko w samej bieliźnie, a oni byli jeszcze bardziej napaleni...
-To same przyjemności kotku. Uspokój się. -dotykał mnie.
-Nie mów do mnie kotku, sukinsynie! -udało mi się wstać.
Tylko wstać, NIE uciekać.
-Szefie, czy to nie kolejny raz jakaś kobieta ci ucieka? -mówił jeden z nich.
A ja próbowałam odejść jak najdalej.
-Taa... moja była pracownica była taka sama. Ale jakaś inna uratowała jej dupę. Chujowo, ostatnio wszystkie są głupie.
Udało mi się przywrócić poprzednie tempo i znów biegłam.
-Nie wytrzymasz tak długo. Głupia kurwa... -mówił.
Był coraz bliżej mnie, a kiedy już dzieliło nas kilka metrów wbił nóż w moje plecy.
-I dlaczego mi się nie oddałaś? Tępa jesteś.
-N-nie... poddam... s-się... -wyjąkałam.
Byłam już pod bramą zamku. Nie mogłam tak skończyć.
-To koniec. Żegnaj KOTKU. -chwycił za topór i uderzył nim w mój brzuch.
Zwymiotowałam krwią i padłam na ziemię. Nadal żywa.
-To koniec? Nic z nią nie robimy? Nic? -słyszałam głosy.
-Nie... taka idiotka nawet na to nie zasługuje. Zwijamy się.
Usłyszałam kroki.
-Yukari, słyszysz mnie!? Yukari!
-J-jednak, ktoś przyszedł... -wyszeptałam.
Spojrzałam na ludzi, którzy do mnie podeszli. Od razu rozpoznałam twarze.
-Wezwijcie uzdrowicieli i lekarzy! Szybko!
-Jake... to nie będzie potrzebne...
-Krwawisz! Nie widzisz!? -powiedział przywódca.
-I co z t-tego? Ważne, że jesteście ze mn-mną...
-Kto ci to zrobił!? -pytała Narcyza.
-Nijaki Baron...
-...Baron? -mówiła z niedowierzaniem.
-Dziękuję...
To były moje ostatnie słowa. Przymknęłam oczy. Już na zawsze. Nie czułam bólu.
Przyjaciele się zjawili. Mogę umierać spokojnie. [*]
Mam nadzieję, że nie będziecie mnie wskrzeszać. Wystarczająco się wycierpiałam.
Będę oglądać Avalon z góry, a Baron niech gnije w męczarniach.
-Ona nie oddycha! -usłyszałam Floranę...
[*]
Zatłukę! jak mogłaś ją zabić ;( A ja ją lubiłam ;( Mam focha a i tak miałam doła więc będzie ciężko teraz :/
OdpowiedzUsuńTy wiesz jak ona mnie wkurzała? XD
UsuńBuuu a ja ją lubiłam ;( Zła kobieta z ciebie xD Za to powinnam ubić Lumen ]:>
OdpowiedzUsuńTYLKO SPRÓBUJ A NIE RĘCZĘ ZA SIEBIE. XD
UsuńA ja na to Buahaha
OdpowiedzUsuń