Spojrzałam na nią gniewnie. Zatrzymałam czas i wstałam. Wyplułam lekarstwo do czyjegoś napoju i wypłukałam usta drugim. Włączyłam czas i stanęłam za kobietą.
-Nie potrzebuję pomocy-przyparłam ją do stołu.
-Nie wiesz nawet co mi jest. Dlaczego choruję? Czy tego chcę?
-Po co chcieć choroby?
-Po co żyć drugi raz?-powiedziałam i puściłam ją. Zabrałam czarny płaszcz i wyszłam na zewnątrz. Zobaczyłam w pobliżu drzewo i oparłam się o nie. W końcu spokój. Nikt mi nie musi pomagać...
<Fannygail?Sorry, za nią ;/>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz