Z nieba lały się strumienie deszczu. Woda bębniła o materiałowy dach namiotu. Dziś zatrzymałam się na noc w lesie. W sumie to lubię spać w namiocie, ale nie jak pada deszcz. Miarowe dudnienie ulewy o tkaninę nie dawało mi spać. Westchnęłam i przekręciłam się na drugi bok. Nagle usłyszałam szelest. Szelest zarośli i czyjeś kroki.
Zamarłam. Miałam nadzieję, że wędrowiec nie zauważy mojego namiotu, ale płonne nadzieje. Ostrożnie poruszyłam się i wystawiłam głowę z namiotu. Przed moim schronieniem stała nieznajoma dziewczyna. Co tu robiła w taką ulewę? Powoli wypełzłam z namiotu. I tak już mnie wiedziała, więc nie było co się chować. Oparłam rękę na rękojeści sztyletu, ale nie wyjmowałam jeszcze broni. Nie ma co atakować dopóki nie wiedziałam czy to wróg czy przyjaciel.
- Kim jesteś? – spytałam przekrzykując ryk deszczu.
<Amita? Odpiszesz? ;3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz