Spojrzałem na grupkę mężczyzn biegnącą w naszą stronę. Już chciałem chwycić za ostrza, ale... nie miałem ich teraz przy sobie.
-Co do...
-Szybko! -zawołała, po czym chwyciła mnie za rękę i biegła w niewiadomą stronę.
Gonili nas do czasu, gdy udało nam się skryć skręcając w wąskie przejście.
-Są tam? -szepnąłem.
-Nie. -odpowiedziała.
Głęboko westchnąłem.
-Więc... kim jesteś? -zapytałem.
-Annyessa Erdiandrille.
-Mhm. -przytaknąłem. -Jestem Dake.
Zapadła niezręczna cisza.
-Więc... kim byli tamci mężczyźni?
-Widzisz... to długa historia.
-Mamy czas.
<Annyessa? Nie umiem zapamiętać jak się pisze to imię! XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz