W parowałam do lokalu. Rozejrzałam się.
- Melina.. - mruknęłam.
Usiadłam na stołku przy barze.
- Coś podać? - podeszła do mnie kelnerka.
- Whisky. - odparłam.
Dziewczyna skinęła głową i poszła.
- Nie za mocne, panieneczko? - obok mnie siadł mężczyzna.
Buchnął mi w twarz dymem z cygara, to pewnie właściciel lokalu.
- Proszę. - kelnerka podała mi moje zamówienie.
Dwa łyki i po wszystkim.
Mężczyzna pozwolił sobie położyć rękę na moim udzie.
Zawsze mogę się najpierw pobawić.
Delikatnie posuwał swoją rękę dalej.
- Nie ładnie. - uśmiechnęłam się szyderczo.
- Zwolnił nam się wakat, jesteś zainteresowana?
- Liczyłam na coś więcej. - zalotnie oblizałam wargi.
Facet, przyciągnął mnie do siebie. Podniosłam nogę pomiędzy jego krocze.
Głupi, naprawdę myśli że uda mu się mnie przelecieć.
- W magazynie mamy dużo miejsca. - całował mnie po szyj.
Jedną ręką złapał mnie za pośladek, reszta napaleńców gapiła się na mój tyłek.
- Dobra, koniec tej zabawy. - mruknęłam.
- Co...?!
Kopnęłam go w twarz, zleciał z krzesła i upadł na podłogę.
Podniósł się. Wzięłam rozbieg i skoczyłam mu na ramiona.
Kopnęłam go najpierw w plecy potem w brzuch.
Ponownie upadł, wypluwając trochę krwi na podłogę.
Wystarczy. Uklękłam przed nim i wyjęłam pieniądze z jego marynarki.
- Dziękuje, bardzo. - skierowałam się do wyjścia.
- Suka! - warknął.
- Suka? - Dla Ciebie Pani Suka.
Wyszłam z baru, czekała tam na mnie Rachel.
- Tyle starczy? - rzuciłam jej banknoty przed nogi.
<Rachel? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz