czwartek, 25 grudnia 2014

Od Narcyzy Cd. Rachel

Przechadzałam się przed bramą zamku.
Nudziło mi się.
- Narcyza..! - usłyszałam za sobą zdyszany kobiecy głos.
Odwróciłam się, to była Rachel a za nią biegł ten palant.
- Narcyza, pomóż mi! - schowała się za mnie.
- Co się znowuż stało? - spytałam.
- On.. - wskazała na biegnącego mężczyznę.
Dopiero do mnie doszło, dziewczyna miała posiniaczone ciało.
Obtarte nadgarstki.
- Sukinsyn - mruknęłam.
Mężczyzna był już przy nas.
Złapałam go za ubranie i jedną ręką uniosłam do góry.
- Puszczaj mnie zdziro! - zaczął się rzucać.
- Uspokój się bo pogorszysz swoją wprawę. - rzekłam spokojnie.
- Narcyza..on jest demonem.. - wyszeptała dziewczyna.
Uśmiechnęłam się szyderczo.
- Słyszałeś kiedyś o złych demonach? - Ja jestem najgorsza.
Wyrzuciłam go kilka metrów dalej.
Demon zaczął się podnosić.
- Ty nędzna kurwo! - krzyknął.
- Wezmę to za komplement.
Rachel mocno złapała się mojego ubrania.
- Wiesz co to ILUZJA? - spytałam retorycznie.
Po chwili padł i turlał się po ziemi.
- Ja płonę!! - krzyczał na całe gardło.
Baron zdrapywał sobie skórę aż do krwi.
- Płonę! - wciąż wykrzykiwał.
- Nie płoniesz, tak Ci się tylko zdaje. - To iluzja, czyż nie jest piękna?
- Przestań! Przestań!
Mężczyzna złapał, leżący obok ostry kamień i zaczął wyłupywać oczy.
Skończmy z tym. Wycieńczony leżał na ziemi.
Rachel spojrzała na mnie przerażona.
- D-dziękuję! - zapłakana przytuliła się do mnie.
- Już, starczy tych czułości.
Dziewczyna otarła łzy.
Zdjęłam z siebie żakiet i okryłam nim dziewczynę.
- A teraz idź i wracaj do domu, dziś przelano za dużo krwi. - stwierdziłam.
- Mój 'dom' spłoną, on go podpalił. - spuściła głowę.
Westchnęłam.
- Robię się za miękka.. - Nie opodal znajduje się miła gospoda w której obecnie mieszkam. - Możesz jak na razie zostać tam u mnie.

<Rachel? Narcyza = Obrońca xD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz