Nadal coś tam główkował. Mutant. Laboratoryjny. Archanioł. Nagle zgiąłem się w pół. Ze śmiechu. Nie mogłem się powstrzymać.
-Czy ja Ci na takiego wyglądam? Williamie?
Rozłożyłem ręce i skrzydła,te drugie na pełna długość. Były naprawdę ogromne,gdy mi wyrosły byłem pod wrażeniem.
-Skąd znasz moje imię?
Wzruszyłem lekko ramionami. -Taka zdolność. Podstawowe informacje są potrzebne.
-Do czego?
Zapytał podejrzliwie.
- Twoje, akurat na razie do niczego.
<William?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz