Deszcz ani trochę mi nie przeszkadzał,bo trochę pokombinowałem z pogodą. Miałem moknąć mając inną możliwość? Oczywiście że nie. Nie zauważył em nawet że za kimś idę. Nawet nie zwróciłem na to najmniejszej uwagi. Chłopak nagle staną. Patrzył em na niego,ale myślami byłem daleko poza granicami tego królestwa. Coś powiedział,ale zacząłem słuchać dopiero po chwili. Nadal szedłem spokojnie w jego stronę.
- Wiem że tam jesteś, słyszę Twój oddech i krew płynącą w żyłach.
To usłyszałem,ale czy to miało być do mnie? Raczej tak. Nie było tu innej istoty.
- Nie wątpię. - odpowiedziałem.- Nie usłyszałem co powiedziałeś.
Powoli go wyprzedziłem i stanąłem do niego bokiem.
<Wiliam?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz