Uśmiechnąłem się z ulgą.
- Coś w tym guście. - wyznałem.
Nie miałem zamiaru wchodzić w jakieś szczegóły. Na pewno by jej nie zainteresowały. Poza tym im mniej wiedziała tym lepiej. Usiadłem ostrożnie na dachu. Był strasznie śliski i musiałem uważać aby się nie zsunąć.
Spojrzałem na nią z ciekawością. Była ładna, miała delikatną twarzyczkę i interesujące oczy które nawet w tak słabym świetle zadawały się przyciągać uwagę.
- Jestem Shang. - powiedziałem wyciagając do niej dłoń.
Nie wiedziałem czy zechce uścisnąć, ale najwyraźniej nie dostrzegła we mnie niczego niepokojącego.
- Lilian. - siedziała wpatrzona w niezbyt ciekawa panoramę miasta, pogrążoną w szarudze deszczu.
- Nie powinnaś się schować? - zapytałem patrząc na nią z coraz większym zainteresowaniem.
- Dlaczego? Przecież jest pięknie.
Zaśmiałem się mimowolnie. A to dobre. Była pierwszą osobą oprócz niejakiego maga, która uwielbiała taką pogodę. Mogliby się dogadać. Na szczęście znajdował się daleko bo inaczej zamieniłby nas w coś... nieodpowiedniego.
Nagle doszło do mnie co zrobiłem. Bogowie na pewno ją obraziłem.
- Przepraszam. - powiedziałem rozwijając przemoczone skrzydła. - Czy coś się stało że tu siedzisz?
<Lilian? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz