Otworzyłam oczy i przeraziłam się na krótki moment, gdyż nic nie czułam. Bólu, wyczerpania... nic. Unosiłam się w bezmiarze pustki. Dopiero po chwili doszły do mnie strasznie zniekształcone słowa. Jakby dobiegały z dalekiego tunelu.
- Lumen...
Znałam ten głos, ale nie byłam pewna. Nadal nic nie widziałam. Moim ciałem wstrząsały dreszcze i wcale mi się to nie spodobało. Chciałam się wycofać jak najdalej od bólu.
- Lumen...
Co za irytujący dźwięk. Tak się nazywam? Głupie. Zostawcie mnie w spokoju, chcę spać. Pozostać w tej przyjemnej pustce, gdzie nawet myśli tracą swój wyraz.
- Lumen do jasnej cholery!
Otworzyłam oczy. Rozmazane kształty przeraziły mnie i nie mogłam już powrócić do ciemności. Chciało mi się płakać, ale potem jeden z cieni chwycił mnie i mocno przytulił. To było.. miłe. Jego ciepło całkowicie przywróciło mnie do rzeczywistości.
- C...Connor?
- Na Bogów nareszcie! - wyszeptał gładząc moje mokre włosy.
Musiałam wyglądać żałośnie i paskudnie. Rozejrzałam się wokół. Nieopodal stała Florana.
- Gdzie jesteśmy?
- Uwięził nas jakiś świr. - powiedziała wróżka.
No jasne. Teraz zaczynałam wszystko pamiętać. Okropne wspomnienia zalały mnie falą której nie potrafiłam powstrzymać. Chwyciłam twarz Connora w dłonie. Spojrzał zaskoczony. Pocałowałam go z tęsknotą i obawą.
- Connor tak się martwiłam. Bałam się, że już cię nie zobaczę. - powiedziałam ze łzami.
Objął mnie mocno. Jak ja uwielbiałam jego dotyk i ciepło. Miarowe bicie serca. To było wspaniałe.
- Echym... proponuję zwijać się jak najszybciej. - powiedziała Florana uśmiechając się lekko.
- On nie pozwoli nam odejść. - dodał Black.
Jak na rozkaz usłyszeliśmy zgrzyt metalu. Szum wody stał się głośniejszy, a potem naszą celę zalała lodowata fala. Była coraz wyżej... chciał nas utopić!
<Connor? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz