Tibor spojrzał zaskoczony na dziewczynę i jej brata.
- Coś łapię. - mruknął.
Rzadko spotykał wampiry a tym bardziej takie eliminujące się nawzajem. Nie bardzo wiedziałem jak mam się zachować.
- Eliminujecie tylko wampiry? - zapytał zaciskając dłoń na kościanym sztylecie.
Wydawał się żałośnie słabą bronią. Cóż, nic bardziej mylnego. Został odpowiednio przygotowany. Nawet drobne draśnięcie wyzwalało straszliwe zaklęcia magii śmierci. Isabelle wzruszyła ramionami.
- A co? Widziałeś jeszcze jakieś?
- Właściwie, to tak.
Spojrzeli na niego z nowym zainteresowaniem.
- Dlaczego od razu nie powiedziałeś?! - wykrzyknął Christopher.
Tibor posłał mu irytujący uśmieszek mówiący więcej niż słowa.
- No dobra a gdzie? - zapytała Isabelle.
- Kilka godzin drogi w tą stronę. - stwierdził nekromanta wskazując mniej więcej na północ. - Ale nie traficie tam beze mnie.
- Doprawdy?
- Droga wiedzie przez bagna i stary cmentarz. Jeśli nie utoniecie, co wątpliwe, zostaniecie pożarci prze ghule i nieumarłych.
- Urocza okolica. - stwierdziła dziewczyna. - Będziesz nam zawadzał.
- Potrafię o siebie zadbać.
<Isabelle? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz