poniedziałek, 22 grudnia 2014

Od William'a

Siedziałem na dachu jakiegoś budynku i dyndałem nogami.
Spoglądałem na ludzi.
Nie spodziewanie spadł deszcz, wszyscy się pochowali.
- Cholera! - mruknąłem.
Zeskoczyłem z budynku.
Przez ten cholerny deszcz nie mam co robić. Zacząłem się tułać po mieście. Na uliczkach pustka. Chodząc tak sobie po mieście, zauważyłem że ktoś za mną lezie.
Stanąłem.
- Mogę w czymś, pomóc? - spytałem nie odwracając się do tyłu.
Cisza, nikt się nie odezwał.
- Wiem że tam jesteś, słyszę Twój oddech i krew płynącą w żyłach. - mruknąłem.


<Jakiś miły pan?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz