Artur się nieco zirytował. Po co to westchnienie? Przyjrzał się jej uważnie lekko przymrużając oczy. Oho, chyba włączyła mu się faza na długie monologi.-Człowiek, elf, wilkołak a nawet demon. Te istoty jeszcze dziesięć lat temu żyły tu w zgodzie, potem wszystko poszło w cholere. Wiele mieszkańców Avalonu straciło swój dom, rodzinę, majątek, dzieci albo po prostu ulubionego pupila. Ale dla nich wszystkich było to ważne. Ja-zaczął idąc w stronę tarczy-straciłem dom, rodzinę, majątek, przyszłą koronę i ulubionego pupila bo dzieci jeszcze nie miałem. W czasach w których panuje chaos i wieczna wojna, nie można narzekać na swój talent bo może uratować życie wielu istnieniom-powiedział wyrywając strzały z tarczy. Przeszedł przez salę z powrotem i oddał dziewczynie jej własność.-Rozumiesz? Jeżeli jeszcze raz zobaczę w twoich oczach to co przed chwilą, nie masz czego szukać w Iluminatach.-Z tymi słowami wyszedł z hali, zostawiając za sobą zmieszaną dziewczynę.
<Isabelle?>
<Isabelle?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz