Zamyśliłem się.
- Edgon - odparłem po chwili.
- Co tak się wahałeś? - spytała. - Imienia zapomniałeś?
Spojrzałem na nią przenikliwym wzrokiem.
- Nie mówię imienia każdemu napotkanemu człowiekowi. Zastanawiałem się czy jesteś godna zaufania.
Prychnęła.
- I wyszło ci, że jetem?
- Jak widać - nabrałem trochę wody w ręce i wypiłem trochę lodowatej wody.
Przypatrywała mi się uważnie.
- Z jakiej jesteś organizacji?
- Z najemników. A ty?
- Iluminaci.
Parsknąłem trochę.
- Z tych rycerzyków Artura? Z tych co to walczą o dobro Avalonu?
Posłała mi wściekłe spojrzenie.
< Isabelle?;3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz