czwartek, 25 grudnia 2014

Od Ingwar'a cd. Esdeath

Wolałem nie zwracać uwagi na nowo poznaną osobę. Musiałem skupić się na polowaniu. Chociaż to wiązało się też z nią. No dobra. Pomyślmy jaki tor ucieczki wybrała młoda łania. Można też pomyśleć skąd przybyła.Eh. Nie wiedziałem o czym myśleć. Zapachów było zbyt wiele. Jakby nagle wszystkie się zebrały żeby mi przeszkodzić. Ale przecież taki jestem. Wszystko co złe spada na mnie. Dopiero po kilkunastu chwilach poczułem ten zapach. 500 metrów na północny zachód. Przyśpieszyłem. Esdeath była wytrzymała. To widać. Dotrzymywała mi kroku. A przy tym kim jestem jest to trudne. Stanąłem. Na polance otoczonej drzewami stała młoda, brązowa łania.
Spojrzałem na Esdeath, która trzymała łuk. Jednak było to dość trudne. Okulary byłe ciemne jak pustka. Jak noc...
Potem poszło szybko. Jednocześnie z Esdeath rzuciłem sztylet. Ona oczywiście wystrzeliła zimną strzałę z łuku.
Ale mniejsza. Obydwoje trafiliśmy zwierze. Nawet nie konało. Po prostu padło na ziemię. Podszedłem do niego.
-Ty zapewne po mięso?-spytałem- Nie jesteś raczej wampirem czy jakimś innym stworzeniem wysysającym krew.
-Nie piję krwi. A ty?
-Jak myślisz? Zwykle wolę po prostu skoczyć na zwierze ale-przerwałem na chwilę-To jak się dzielimy? W końcu ty też upolowałaś.

<Esdeath?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz