wtorek, 23 grudnia 2014

Od Jake'a Cd. Sylvanas

Westchnąłem.
-Łaał... nie spodziewałbym się, że podanie zwykłej książki może sprawić tyle kłopotu...
-Zamknij się. Sam nie zrobiłbyś tego lepiej.
-A założysz się?
-Nigdy więcej żadnych zakładów. -zaprzeczyła.
-Taa... jasne. Jeszcze zobaczymy. A i ten... no wiesz... możesz się zabrać za sprzątanie tego bałaganu. ;* -dodałem.
-Haha, bardzo śmieszne.
-To weź chociaż pozbieraj te książki, a ja zajmę się resztą.
-Spoko, da radę. -uśmiechnęła się szyderczo.
Nie znaczyło to dobrze.
Wstała i zaczęła zbierać księgi walające się po podłodze.
-Orientuj się! -zawołała.
-Co!?
No i oberwałem książką... w twarz... ta kobieta rzeczywiście ma cela...
-No i co to kurwa było!?
-Co!? Chcesz jeszcze jedną!? To czekaj zaraz jakąś wezmę..!
Szybko do niej podszedłem, chwyciłem ją za nadgarstki i pocałowałem. (Tak długo i delikatnie *0* xd).
-Puść mnie!
-Nie pozwalam.
-Puść mnie! To irytujące!
Ja pierdole... czy ona się w końcu uspokoi?
Pocałowałem ją po raz kolejny. Teraz Sylvanas już nic nie mówiła... Odwróciła głowę w przeciwną stronę.
-Burak. -powiedziała... oczywiście sama nie wyglądała lepiej.
-Dobra siedź już cicho.
Nie wiem co wtedy czułem. Czy rzeczywiście byłem na nią wściekły? Tylko... nawet jeśli, to za co? Ach tak, za ten burdel (oczywiście chodzi o bałagan ;3) w gabinecie. Mniejsza o to. Nie wydaję mi się też, żeby to było jakieś uczucie miłości... tak sądzę.
-Wkurzasz mnie. I to bardzo. Gdybym chciał cię wyrzucić z zamku, nie mógłbym. Lubię cię...
Sylvanas spojrzała na mnie naprawdę bardzo zdziwiona.
-Zresztą... nieważne... To tylko ja, prawda?
Choć wcale nic do niej nie czułem to... musiałem, po prostu musiałem to powiedzieć.
Ale czy na pewno nic?

<Sylvanas? Nie wiem, czy chodzi mu o lubienie czy lubi, że lubi-lubi xd 3:59 - poziom głupoty osiągnięty, a Foxy to zło wcielone :cc>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz