-Otwórz to!
Nie odpowiadała.
Wyciągnąłem z kieszeni srebrny klucz. Pasował on do każdych drzwi w tym zamku.
Wszedłem, a drzwi zamknęły się za mną wydając przy tym bardzo głośny dźwięk skrzypienia.
-Jak ty tu..! -zaczęła.
-Tak to. -odpowiedziałem.
Wyglądała na załamaną. Ale czy tak naprawdę było?
-Wyjdź stąd! -mówiła.
Zignorowałem to.
-Dobra w takim razie ja stąd pójdę.
Wstała i ruszyła w stronę drzwi. Chciała je otworzyć, ale ani drgnęły.
-Nie męcz się już z tym tak... mam klucz, więc... -klucz, który trzymałem wcześniej w kieszeni zniknął.
Kiedy mógł mi wypaść!? -Nie ważne...
-Zgubiłeś go!? No brawo! Teraz możemy jedynie wyjść przez okno.
Więc jak teraz się stąd wydostaniemy? Nie wytrzymam tu zbyt długo... Nie moja wina, że cierpię na klaustrofobię.
Usiadłem na kanapie, która stała na środku pokoju.
-I co? Nie zamierzasz nic z tym zrobić? Będziesz tutaj tak siedzieć? W każdym razie... nie zbliżaj się do mnie. Tak będzie lepiej.
Siedzieliśmy tak w ciszy. Sylvanas wpatrywała się w okno.
Stawałem się coraz słabszy. Chciałbym, by była przy mnie... czy jej obecność coś by mi dała?
Zemdlałem.
<Sylvanas? Przyjdzie Chica odda klucz XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz