środa, 3 grudnia 2014

Od Lumen - Cd. Connora

Lodowate pręty krat wbijały mi się w ciało. Byłam niesamowicie obolała, ale miałam ważniejsze rzeczy na głowie. Black…
- Nie rób tego! On i tak mnie nie wypuści.
Coś z siłą potrząsnęło moją klatką.
- Cicho kruszyno, nie z tobą rozmawiam. - doszedł mnie sykliwy, irytujący głos.
Zdawało się, że dobiegał z ciemnych kątów jaskini i narastał z każdą mijającą chwilą.
- Connor, nie możesz mu na to pozwolić. - wyszeptałam czując jak łzy cisną mi się do oczu.
- Nie mam wyboru. - powiedział.
- Zawsze jest wybór, nie poddawaj się, proszę… - ponowny mocny wstrząs spowodował, że ugryzłam się w język i uderzyłam mocno o ścianki klatki.
- Zamilcz! Z tobą pobawię się potem. - powiedział ponownie uspokajając głos.
- Masz ją wypuścić! A nie bawić się! - warknął Black.
Usłyszeliśmy szuranie jakby coś paskudnego przemieszczało się na granicy ciemności.
- Tak, tak… ale jeszcze nie mam twojej głowy, prawda? Więc daleeej, kładź łeb na ten występ. - chyba miał na myśli spory, płaski kamień.
Gdy Black westchnął głośno i powlókł się w tamtym kierunku uznałam, że tego już za wiele. Musiałam coś zrobić, ale co? Nie miałam szans przeciwstawić się nawet tym żałosnym kratom. Byłam zbyt wyczerpana. Ale MUSIAŁAM! Zamknęłam oczy a wokół zafalowały lodowate prądy powietrza. Wiedziałam, że ryzykuję i to bardzo, ale cóż mogłam począć?
- Malthaelu. - wyszeptałam. - Chcę cię prosić o przysługę.
Powiedziałam to tak cicho aby nikt nie usłyszał, wiedziałam jednak, że demon gdziekolwiek by nie był musiał wiedzieć, że właśnie prosiłam go o pomoc. Takiej zabawy nie mógłby sobie odpuścić. Będę mu coś winna i wcale mi się to nie podobało. Tymczasem spostrzegłam z przerażeniem, że Black położył głowę na lodowatym kamieniu. Spoglądał na mnie ze smutkiem.
- Teraz ją wypuść. Rozumiesz? Chcę to widzieć! - powiedział z naciskiem w głosie.
- Connor nie rób tego. - wyszeptałam przez łzy, potem zapanowała ciemność.
Znak, że Malheur jest blisko.

<Connor? Jeśli zginiesz Tibor cię ożywi i dostaniesz od niej podwójnie xD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz