Przechadzałam się po mieście.
Gwar, szum, hałas, wszędzie wszystkich pełno.
Zauważyłam dziewczynę walącą w drzwi jakiegoś, sklepiku.
Podeszłam i usiadłam na skrzynkach.
- Coś się stało? - założyłam nogę na nogę.
- Facet, nie chce dotrzymać umowy. - wskazała palcem na drzwi. - Zero etyki zawodowej, uwierzysz? - Rachel Lord.
Zaśmiałam się pod nosem.
- Narcyza. - To jak już się tak znamy, to może Ci pomogę?
<Rachel?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz