poniedziałek, 1 grudnia 2014

Od Rity

Mężczyzna, a raczej to, co z niego zostało, leżało przede mną w kałuży krwi, wymiocin i wnętrznośći. Najprawdopodobniej śmierdziało tam niemiłosiernie, ale ja tego zapachu nie wyczuwałam. Mój aktualny cel leżał przede mną.
-Błagam cię. -wycharczał dławiąc się własną krwią - Zapłacę ile będziesz chciała.
-Hah. -śmieszny jesteś. Powiedziałam beznamiętnie, przez co mój "żart" nie był zbyt przekonywujący.
Zrobiłam kolejny krok ku ofierze. Nie chciałam się dziś zbyt ubrudzić, więc wyjęłam z pochwy na plecach, mój czarny, półtoraręczny miecz i skierowałam go w stronę pół-martwego mężczyzny.
-Zaklinam cię! Błagam! - teraz jej cel krzyczał, na tyle głośno, na ile pozostało mu sił.
Wbiłam ostrze swego miecza w jego oko. Na tyle głęboko, aby poczuł ból, lecz nie wystarczająco, aby go zabić.
Rozległ się krzyk. Mężczyzna wrzeszczał jak zażynany świniak. Wśród wielu niegustownych obelg, które skierował ku mnie, jedno wyłapałam.
-Bingo! -krzyknęłam, gdy mężczyzna wypowiedział słowo "Demon".
Wtedy uciszył się i spojrzał na mnie z jeszcze większym strachem. Teraz już wiedział, że na nic tu jego łzy. Pchnęłam klingę głębiej i zmiażdżyłam mózg mężczyzny. Ten padł na podłogę, niczym szmaciana lalka.
Wyjęłam ostrze i zaczęłam je czyścić. W trakcie tego zajmującego zajęcia usłyszałam kroki. Pozwoliłam obcemu podejść bliżej.
-Nieźle się zabawiłaś- powiedział głos.
Obróciłam się, aby móc spojrzeć obcemu w twarz.

<Ktosiu????>

//Mam nadzieję, że nie jest zbyt brutalne XD //

2 komentarze: