wtorek, 23 grudnia 2014

Od Sebastiana Cd. Aryi

Rozglądałem się. Daleko było do naszych kwater. Nie było tu dogodnego miejsca. Chociaż.
- Ci myślisz o tamtej skale?
- Ale co?
- Może być tam bezpiecznie. Biorę na siebie czuwanie do świtu.
- No dobra.
Powiedziała senne i niepewnie. W stałem i podał em jej rękę. Zaniosłem ją na najwyższa ze skał.
- Raczej nic nie wdrapie się aż tutaj. Musiałoby przylecieć. Weź plecak. Jako poduszka. Nie ma sensu wracać. Usiadł em po turecku i szlifowałem broń,kładąc kolejno obok siebie.

<Aryia?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz