czwartek, 25 grudnia 2014

Od Sebastiana Cd. Aryi

- Tak.
Wykrztusiłem w końcu.
-A to nie był sen prawda?
Przytaknąłem przez ramię.
- Nie był. Conanesca przyleciał do mnie wczoraj.
Podeszła o krok.
- Powiedz w końcu coś...- poprosiła.
Wyrwało mi się westchnienie.
- To i owo możemy. - zamknął em oczy szukając go.
- My?
Uśmiechnąłem się. Usłyszałem w myślach śmiech.Wręcz czułem jak nurkuje w duł ku nam. Mruknąłem,aby patrzyła w stronę słońca. Posłuchała. Jak cegła spadał z nieba,podpisując się. Pokręciłem głową z dezaprobatą. Rozłożył skrzydła, kilka metrów od ziemi.
- Witaj...cie. Oj Sebastian... nie złam sobie przysięgi.
Mój uśmiech stał się kpiący.
- Wytrzymałem tyle to wytrzymam i chwilę. Bracie.
Conanesca usiadł przy mnie,przodem do Aryi.
- Jesteście braćmi?
Zapytała zdumiona.
- Nie. Ale każdy z ''nas'' nazywa drugiego bratem. Jesteśmy...Głównymi Strażnikami Czasu -wskazał na mnie. - Ciemności, a ja Światła. Powinniśmy być wrogami,ale Sebek - położył mi rękę na ramieniu.- udowodnił że powinniśmy oboje być w Świetle.
I po co ty jej to ..! Głos powiedział - Ja nie składał em przysięgi. Strzeliłem go skrzydłem.
- Ale gdzie indziej nas przydzielili mimo że wierzymy w to samo. - wyjaśniłem. - Powinienem cię zabić,że jej powiedziałeś.
Wyszczerzył się do mnie.
- Za bardzo mnie lubisz. - zwrócił się do Aryi.-Co jeszcze chcesz wiedzieć? Jestem Conanesca Lestat Wild.

<Aryia?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz